Archive for Wrzesień, 2010

Przed tym meczem było wiadomome, że dobry występ Fabiańskiego w Belgradzie, to szansa na mecz przeciwko Chelsea w pierwszej jedenastce. Polak musiał zrobić tylko jedno…nie zawieść.

Spotkanie rozpoczęło się od awarii jednego z masztów oświetleniowych, ale to na szczęście nie odcięło prądu Łukaszowi. Fani The Gunners, za pośrednictwem oficjalnej strony klubu,  wybrałi Polaka najlepszym graczem spotkania i wydaje się, że przynajmniej narazie, Fab wyszedł na jasną stronę.Nasz bramkarz nie zachował czystego konta, ale jedyna  bramka, którą przepuścił, padła po  strzale  z rzutu karnego. W końcówce, kiedy Arsenal prowadził już 3-1,ale wynik wciąż był „ciasny”, popisał się znakomitą  interwencją przy kolejnej podyktowanej jedenastce.

   bramk,niestrzelone karne i pomeczowa wypowiedź Bossa. ( co za uśmiech przy pytaniu o Łukasza )

Pomimo zupełnie innych oczekiwań, to był naprawdę ciekawy i emocjonujący mecz. Świetna gra Arshavina. Przestrzelone dwa rzuty karne,kilka znakomitych akcji, awaria oświetlenia i w końcu zwycięstwo.

Liczą się 3 punkty. Jesteśmy na szczycie grupy i ze spokojem możemy przygotowywać się do niedzielnej walki z Chelsea. Przypomnę tylko, że w meczu pucharowym w Europie, Arsenal nie potrafił wygrać od zeszłego roku a Sebastian Squillaci zdobył swojego pierwszego gola dla Kanonierów. Czas na kolejne przełamanie. Pokonać Chelsea na Stamford Bridge w niedzielę…

projekt nowego obiektu PARTIZANA BELGRAD

..informacja dnia? Tak naprawdę mało kogo to obchodzi. Owszem, gdzieś na brytyjskich forach przewinęło się kilka lamentujących osób, użalających się nad faktem, że Łukasz Fabiański zagra w jutrzejszym, wyjazdowym spotkaniu w Lidze Mistrzów,ale cały ten mecz, to przecież tylko przystawka, przygrywka, rozgrzewka, wstęp i preludium. Jest jak grzanka z masłem przed zażyciem tabletki. Poprostu trzeba to przełknąć, a w niedzielę pojedziemy do Chelsea!

Ale za nim do tego dojdzie, to jednak będzie ciężki mecz. Również z tego powodu. Po porażce z West Bromwich, o której powiedzieć, że była kompromitacją dla piłkarzy i upokorzeniem dla fanów, to jak nie powiedzieć niczego, czeka nas walka na naprawdę gorącym terenie.

Spodziewam się, że Le Boss wystawi skład jaki zazwyczaj mamy okazję oglądać w Pucharze Ligi, czyli mieszankę graczy pierwszego zespołu i młodzieży. Na pewno na bramce stanie…Polak? Obaj, czyli Fabiański i Szczęsny wylecieli dziś z Londynu  i czegokolwiek by nie mówić,to w powietrzu czuć dym, a tym, który dokłada coraz to do pieca, jest Almunia. Hiszpan w sobotę zawalił przy dwóch golach i stare koszmary wróciły. Do Belgradu nie poleciał…ma kontuzję.Czy jeśli Łukasz zagra jutro dobre spotkanie, może mu się pogorszyć? Niewykluczone. Historia medycyny zna już takie przypadki.

Tak więc…

Jeszcze jutro cały dzień w lekkim napięciu… Wieczorem mecz w blasku reflektorów, kilka piw i zapach palonych hot dogów a potem już tylko niedziela. Nic więcej, nic mniej. I pamiętajcie. Nie pytajcie, co Arsenal może zrobić dla was, ale poprostu oglądajcie wielkie derby w Niedzielę!

Arsenal 2 West Brom Albion 3.. dzień zagłady

Posted by admin On Wrzesień - 25 - 2010ADD COMMENTS

Z reporterskiego punktu widzenia, mamy miodzik. Patrząc na sprawę okiem kibica Arsenalu, coś na kształ smutnego deja vu…Jako homo sapiens,muszę wam powiedzieć, że mamy dramat…

Meczu nie widziałem. Byłem na zajęciach.To co się stało śledziłem dopiero od 79 minuty. Nie wiem jakbym się czuł, gdybym widział całe spotkanie, bo te 10 minut zapewne kosztowało mnie kilka dni życia.
Obiecałem sobie, że nie będę teraz podsumowywał i oceniał tego spotkania. Obejrze je na spokojnie, poczytam brytyjską prasę, opije się, i potem dam wam znać…

Ale teraz mam doła, i to powinniście wiedzieć.

Nick Hornby powiedział, że punktem wspólnym z życia wszystkich kibiców The Gunners jest moment bólu, który przeżywamy cyklicznie jak menstruację. Właśnie to mam

PS
Mamy wciąż 4 punkty straty. Cokolwiek jeszcze stanie się w ten weekend, wciąż będziemy je mieć. Nie mniej, nie więcej. Za tydzień gramy z Chelsea i nie może byc lepszego miejsca na rehabilitację niż Stamford Bridge. Z West Brom nie przegraliśmy od 27 lat. Na stadionie Chelse nie wygraliśmy od dawna, ale tam nie wygrywał w ostatnim czasie prawie nikt…

Magic moments…

Posted by admin On Wrzesień - 23 - 2010ADD COMMENTS

To był moment pełen magii…

25 lutego 2007. Finał Pucharu Ligi. 18-letni wtedy Theo Walcott, zdobył swoją pierwszą bramkę dla Arsenalu, w wielkim finale na słynnym Wembley Stadium.

Arsena Wenger,jak zwykle w rozgrywkach Carling Cup, wystawił drużynę składająca się w większości z nastolatków. Ten pamiętny finał przegraliśmy 1-2, ale tamten moment na zawsze zostanie szczególny…

PS. Już 3 października Arsenal vs Chelsea

Tottenham 1 Arsenal 4 Co za wieczór…co za noc!

Posted by admin On Wrzesień - 22 - 2010ADD COMMENTS

Dwa i pół roku temu Arsenal uległ Tottenhamowi 5-1 w półfinale Pucharu Ligi. Po tamtym spotkaniu,władze Kogutów wydały okolicznościowe DVD, mające upamiętnić jeden z największych sukcesów w historii odniesiony nad lokalnym rywalem. Dzisiaj, żadnych filmików nie będzie…

Jeszcze kilka dni temu pisałem o tym, jak powinien wyglądać wzorcowy mecz. Wczorajszy miał wszystko co potrzeba, plus to co tygrysy lubią najbardziej, czyli dogrywkę. Po 90 minutach na tablicy wyników widniał remis..1-1. Wtedy, mniej więcej, wpadłem do domu i wrzuciłem transmisję internetową z White Heart Lane. Pięć minut później zwariowalem! Arshavin podaje w pole karne, Nasri przejmuje piłkę..pada..KARNY! Nasri strzela..1-0!

Chyba nie zdążyłem dobrze otrzeć łez z oczu, bo zdawało mi się, że pokazują ‘ripleja’:) Arshavin podaje w pole karne, Chamakh przejmuje piłkę, robi piruet …pada..KANRY!  NASRI – 2-0 !!!

To było niesamowite…po niespełna pięciu minutach dogrywki kibice gospodarzy opuszczali stadion. Większość z nich, nie zdążyła jednak wyjść z obiektu i musiała być świadkami 4 bramki. Tym razem mały Rosjanin wziął sprawy w swoje ręce.

4-1 Spasiba balszoje…

Jeden z najlepszych wieczorów, jakie wydarzyły się w historii naszych spotkań, stał się faktem.

Tottenham Hotspurs…dlaczego oni? Dlaczego my ?

Posted by admin On Wrzesień - 21 - 2010ADD COMMENTS

Dziś o 20.45 Arsenal zainauguruje rozgrywki Pucharu Ligi Angielskiej meczem przeciwko Tottenham Hotspurs.

W historii światowej piłkie znanych jest wiele przykładów animozji, czy wręcz nienawiści pomiędzy dwoma klubami piłkarskimi. Dla każdego kibica Arsenalu, kimś takim jest sąsiad z północnej części Londynu, zespół Kogutów. Jak do tego doszło?

W 1887 roku Tottenham rozegrał pierwsze spotkanie z „Kanonierami” (wystepujacymi jeszcze pod nazwą Royal Arsenal). Tottenham wygrywał mecz 2:1, jednak sędzia na 15 minut przed końcem przerwał spotkanie. Wydał przychylną decyzję dla piłkarzy Arsenalu, którzy chcieli przełożyć mecz ze względu na zapadające ciemności:)

Nienawiść pomiędzy klubami miało jednak przypieczętować kilkadziesiąt lat pózniej o wiele większe pozaboiskowe wydarzenie…

W 1915 roku Tottenham skończył sezon First Division (ówczesna nazwa angielskiej ekstraklasy) na ostatnim – 20 miejscu w tabeli. W tym momencie postanowiono jednak przerwać rozgrywki ze względu na zbliżającą się I wojnę światową.W 1919 roku,przed wznowieniem sezonu w Anglii   postanowiono rozszerzyc wznawiającą grę  ekstraklasę do 22 zespolów.

Wiadomo było, że do First Division awansują dwie najlepsze drużyny z niższej ligi. Władze angielskiej federacji zdecydowały też pozostawić w ekstraklasie przedostatnią w tabeli Chel$ea. Z niewiadomych jednak przyczyn postanowiono zdegradowac Tottenham…Tymczasem, miejsca „Kogutów” nie zajęła trzecia drużyna z Second Division, lecz szósta w tabeli ekipa Arsenalu! Pózniej okazało sie, że „Kanonierzy” awansowali w wyniku starań prezesa tego klubu Sir Henry’ego Norrisa. Norris przekupił, badź w nieuzasadniony sposób wpłynał na członków ligi, by za „wieloletnie zasługi Arsenalu dla angielskiej piłki” to właśnie ten klub znalazł sie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Aby tego było mało, w dniu całego zdarzenia świat opuściła papuga, która była wieloletnią maskotką Kogutów. Plotka mówi, że nie wytrzymała nerwowo…

Nick Hornby stworzył kiedyś dekalog zdarzeń, które powinny zaistnieć aby dany mecz mógł być  określony mianem interesującego. Wczoraj większość z nich się spełniła…niestety.

Czerwona kartka,przestrzelony rzut karny i w końcu gol w ostatniej minucie. A w zasadzie po czasie. Kiedy mija ostatnia z doliczonych minut a piłkarze twojej drużyny wykopują piłkę z pola karnego, sędzia powinien skończyć mecz. Tak to musi wyglądać. W przeciwnym razie, piłka zostaje wrzucona poraz kolejny i trafia pod nogi jakiegoś dryblasa, któremu strzał specjalnie zajmuje tak wiele czasu, abyś  ty mógł wszystko widzieć dokładnie jak w zwolnionym tempie.

Zdjęcie arseblog.com

Brzmi znajomo ?

Czy możemy mieć pretensję do sędziego ? Może, ale przede wszystkim do samych siebie. Gra obronna przy ostatniej akcji była żenująca, a poza tym, ten cały rzut karny…Na kwadrans przed końcem meczu powinniśmy zabić grę.

Inną sprawą jest to, że nie zasłuzylismy na zwycięstwo. Graliśmy słabo. Bramka, która padładla nas była totalnym kuriozum i naprawdę już dawno nie widziałem czegoś takiego.

Trzy dni po spotkaniu w Champions League wyglądaliśmy nieco blado. Do tego jeszcze uraz Fabregasa w pierwszej połowie. W każdym razie jak mówi stare przysłowie, jeśli nie możesz wygrać meczu, przynajmniej go zremisuj. Mamy punkt. Mogło byc gorzej.

W najbliższy wtorek spotkanie w 3 rundzie Pucharu Ligi Angielskiej przeciwko Tottenham’owi. W bramce Kanonierów ma stanąć Wojtek Szczęsny ale i bez tego mecz z Kogutami to coś wyjątkowego. Chyba nie muszę mówić czemu…

Wspiąć się na szczyt na stadionie światła…

Posted by admin On Wrzesień - 18 - 2010ADD COMMENTS

Podobno czuć tam lekką bryzę od morza, która miesza się ze słodkim zapachem rzeki.  Kiedy jest pusty, slychać odgłosy portu, ale kiedy zapełnia się ludźmi, krzyk z 49 000 gardeł jest jednym z najdonośniejszych w Anglii.

Dzisiaj na pewno nie będzie tam cicho. Sunderland,Stadium of Light godzina 18.30, przyjeżdża ARSENAL. Przyszły mistrz anglii:)

To nigdy nie były łatwe spotkania, ekipa „czarnych kotów” nie należy do mięczaków. W zeszłym sezonie polegliśmy 0-1. W ostatnich 7 spotkaniach gracze Steve’a Bruce’a zebrali 6! czerwonych kartek i dzisiaj, jeśli wogóle czegoś się obawiam, to ostrej gry gospodarzy.Nie dalej jak w środę rozgromiliśmy Bragę 6-0 w Lidze Mistrzów, ale dzisiaj mecz będzie zupełnie inny.

W każdym razie dla nas cel jest jasny. Zwyciężyc i zdobyć 3 punkty, które przynajmniej na kilkanaście godzin ( Chel$ea gra jutro ) pozwolą nam wspiąć się  na szczyt tabeli. Tam światlo jest najlepsze…

Vela po strzelonej bramce.Zdjęcie dzięki uprzejmości Arsenal.com:)

Arsenal rozbił Bolton 4-1! Kwintesencją tego, jak od lat grają Kanonierzy, była akcja Carlosa Veli z 82 min, która ustaliła wynik meczu.

                                           bramki, wywiad z Bossem, takie tam…

24 podania. Tyle razy wymieniali się piłką gracze Arsenalu, nim ta trafiła do Fabregasa.Ten, jakby znudzony ciągłym jej „klepaniem”, posłał pocztówkę z pozdrowieniami do meksykanina.Obrońcy Boltonu obracali się jak Batory w porcie, więc Vela dotknął ją tylko raz i ta znalazła swoje miejsce w siatce. Cudowna bramka! Gdzieś tam po drodze tego wszystkiego był bramkarz Kłusaków,ale jego rola była tu raczej marginalna.

Cesc Fabregas. Dwa zdania o nim.Rozgrywał tego dnia naprawdę znakomite zawody.  Był w środku gry, a czasami był chyba nawet piłką. Grał to co lubi. Miło było patrzeć jak po dwóch słabszych występach nasz kapitan wraca do prawdziwej formy. Nie wiem czy wieczorem zasiadł przed telewizorem, żeby zobaczyć to, jak wczoraj zaprezentowała się Barcelona,ale gdyby tak było, powinien widzieć, że jego gra nie pasuje do tego co pokazują katalończycy. Przynajmniej wczorajszego wieczoru.

Muszę przyznać, że podczas wczorajszego meczu denerwowałem się przez jakieś 15 minut. W przerwie. Po tym jak sami skomplikowaliśmy sobie życie tracąc gola do szatni, zaraz po wznowieniu szybko zabraliśmy się do pracy i z małą pomocą sędziego sprawy były pozamiatane. ( red card for Cahill ) . O wiele więcej nerwów kosztował mnie wieczorny Mam Talent. Chyba nigdy w historii tego programu nie widziałem tak słabego odcinka. Powinni chociaż puścić tego gościa od bigosu, no ale nie dali go…

A teraz coś z zupełnie innej beczki…

Nie wiem co wczorajszego popołudnia robił nowojorski raper Jay Z i która wogóle była u niego wtedy godzina, ale dzisiejsza prasa pełna jest od informacji, jakoby on i jego znana żona byli zainteresowani wykupieniem 15% udziału w klubie od naszej kochanej Lady Niny. Oboje podobno marzą o zamieszkaniu na jakiś czas w Londynie. To ciekawe, że w dzisiejszych czasach poprostu kupienie mieszkania już nie wystarczy …

*jutro analiza meczu

Arsenal-Bolton, czyli jak to się robi.

Posted by admin On Wrzesień - 6 - 2010ADD COMMENTS

Już w najbliższą sobotę na Emirates zaawitają kłusaki, czyli piłkarze Bolton Wanderers.

Kiedy pomyślę o Boltonie to na myśl przychodzi mi zeszłoroczne starcie tych drużyn w Londynie. Arsenal potrzebował wtedy dwubramkowego zwycięstwa aby objąć pozycję lidera Premiership. Wielu kibiców było tamtego wieczoru pewnych swego, a w powietrzu czuć było napięcie. Jak to jednak często bywa, bańka okazała się zbyt mocno napompowana, i  już po 26 minutach, Arsenal przegrywał 0-2

Stadion milczał.

To co się potem wydarzyło, pokazało ogromną siłe mentalną Kanonierów. Cztery bramki, z czego 3 strzelone w drugiej połowie sprawiły, że tamtego wieczoru wspieliśmy się na szyt tabeli.

Ale jeszcze ciekawiej było  prawie dokładnie 47 lat temu. 7 wrzesnia 1963r. Arsenal pokonal Bolton 4-3. Nieprawdopodobne czasy, nieprawdopodobni ludzie, nieprawdopodobny mecz…

W najbliższą sobotę powtórka mile widziana …

Arsenal-Bolton 20 stycznia 2010