Archive for Styczeń, 2011

Transferowy TIK TAK…

Posted by admin On Styczeń - 31 - 2011ADD COMMENTS

…odliczanie trwa. Dziś do północy piłkarskie  kluby w Anglii mogą kupować, sprzedawać i wymieniać się zabawkami. Jak nigdy wcześniej jestem sopkojny o to, że Boss nikogo do drużyny nie sprowadzi, ale jak tylko zaczynam w to wierzyć, przypominam sobie z kim mamy do czynienia…

Bohater ostatniej akcji…wujek cienta riposta…

Wenger lubi kupować w ostatnich minutach i jest wytrawnym negocjatorem. I choć jest również zdeklarowanym przeciwnikiem zakupów w zimie, to wystarczy przypomnieć sprawę Arshavina, żeby jednak poczekać do północy z wyrokami co do tego okienka. Jak na ekonomistę z wykształcenia Boss wie jak operować gotówką w czasie, kiedy innym krew zaczyna niebezpiecznie przyspieszać, patrz 50! MLN FUNTÓW proponowanych za Fernando Torresa przez Chel$ea.

W ostatnich minutach(!) pojawiły się plotki dotyczące oferty jaką Boss chciałby złożyć za Shay’a Given’a, bramkarza CITY, który od siedzenia na ławce nabawił się już sporych odcisków. W sytuacji w jakiej znalazł się podobno Łukasz Fabiański (konieczność operacji-koniec sezonu?) zakup lub wypożyczenie bramkarza mogłoby okazać się słusznym ruchem.

Jutro z Evertonem, czyli jak smakuje Toffi?

O 20.45 zagramy jutro z The Toffees w meczu ligowym i jak zawsze w meczach na Emirates musimy zgarnąć komplet. Nasza strata do United, po odrobieniu wszystkich zaległości, ustabilizowała się na poziomie 5 oczek i chociaż mam cichą nadzieję, że odrodzona w ostatnich kolejkach Villa sprawi United sporo problemów, to zwycięstwo będzie kluczem dla naszej pewności.

Mecz transmitowany będzie przez Canal +

tik tak…

Jedziemy na WEMBLEY!

Posted by admin On Styczeń - 26 - 2011ADD COMMENTS

ARSENAL Londyn zagra w finale Pucharu Ligi Angielskiej i pierwszy raz od pieciu lat stanie przed szansą sięgnięcia po trofeum. We wczorajszym półfinale pokonaliśmy Ipswich Town 3-0

Od pierwszych minut wczorajszego meczu widać było, że gracze czują ciężar odpowiedzialności za pięć lat bez trofeum, sześćdziesiąt tysięcy ludzi wierzących w finał z wysokości trybun i miliony maślanych oczu wpatrzonych w telewizory na całym świecie.

Kiedy Nick „the trick” Bendtner ruszył do czterdziestometrowej piłki posłanej przez Wilshera zdawało się, że wszechświat wstrzymał oddech. Była 60 minuta i do tego momentu mogło być nerwowo. Bramki przyszly jednak w pakiecie. Kościelny przyłozył głowę i po 62  minutach rewanżu stało się jasne, że jestesmy w finale.

skrót meczu

To było długie pięć lat. Stanowczo zbyt długie. W tym czasie polegliśmy w finale ligi mistrzów z Barceloną i finale Pucharu Ligi z Chelsea. Czulismy zapach pucharów, ale ze stadionu zabierał je kto inny. Teraz czas na nas. To na początek.

Jest końcówka stycznia, a my jestesmy w walce o wszystkie cztery tytuły. Już w niedzielę zagramy na Emirates z Huddersfield Town o awans do najlepszej 16tki FA Cup.

Dalej Arsenal!

WEMBLEY NADCHODZIMY!

Posted by admin On Styczeń - 25 - 2011ADD COMMENTS

Arsenal Londyn jest 90 minut od finału na Wembley…no, może jednak 120 minut ..ale miejmy nadzieję, że 90!!!

Po sensacyjnej porażce z Ipswich w pierwszym półfinałowym meczu, Kanonierzy muszą dziś odrobić jednobramkową stratę  i dostać się  do wielkiego finału.

Miejmy nadzieję, że spotkanie ułożymy po swojemu i bedzie to kawał dobrej piłki, a nie bójka w barze jaką obserwowaliśmy w pierwszym meczu na Portman Road.  Boss zapowiedział występ najsilniejszego składu więc mam nadzieję zobaczyć Robina Van Persie, który po trzykrotnym bang, bang, bang przeciwko Wigan, zdaje się łapać wielką formę.

Poczatek meczu o 20.45 a transmisję przeprowadzi Sport Klub.

Osobiście zasiądziemy do tego meczu z Zatixem ze szklankami pełnymi złotego trunku i sercami wypełnionymi wiarą, że przed 23 będziemy…w finale.

CAMON !!!

Już jutro wieczorem Wojtek Szczęsny będzie miał kolejną okazję do przymierzenia bluzy bramkarskiej w barwach Arsenalu. Kolejny raz nie przed lustrem, ale na wypełnionym po brzegi Elan Road, światyni kibiców Leeds United.  W powtórzonym meczu będziemy walczyć o awans do 4 rundy FA Cup, czyli najstarszych rozgrywek piłkarskich na świecie.

Wynik pierwszego starcia był niespodzianką .Arsenal dzięki bramce Fabregasa z ostatniej minuty doprowadził do stanu 1-1 i trzeba przyznać, że dość szczęśliwie utrzymał się na powierzchni. To był ważny moment. Odpadnięcie z Pucharu Anglii już na tak wczesnym etapie byłoby trudne do zaakceptowania. Jutrzejszy mecz musimy potraktować poważnie, ale trzeba otwarcie zaznaczyć, że nie będzie należał do tego z gatunku „bułka z masełkiem”

Wciąż pozostajemy faworytem, ale konieczna jest zmiana. Pozytywna zmiana…

W bramce zobaczymy Wojtka. Rehabilitacja Fabiańskiego przeciąga się i dzięki temu Szczęsny dostanie szansę na pewno w kolejnych trzech spotkaniach. To duża szansa. Na dzisiaj Łukasz jest niekwestionowanym numerem 1 w bramce Kanonierów, ale noc jeszcze młoda i co będzie jutro, tego nie wiemy. Mecz przy Elan Road będzie rozgrywany przy żywiołowo dopingujących kibicach Leeds, a takie momenty Wojtek lubi najbardziej. Kto widział jego aktorskie popisy w narożniku pola karnego w trakcie spotkania z West Ham, ten wie…

ciekwy komentarz dotyczący Wojtka po debiucie z United

Czytając dzisiejsze wydania medii elektronicznych dochodzę do wniosku, że Arsene Wenger znów wystawi jutro mocny skład i zawalczy o awans do kolejnej rundy już bez konieczności kolejnej powtórki meczu. Od pierwszych minut powinniśmy zobaczyć Chamakha, Arshavina, i kto wie, może nawet Samira Nasriego…

900 mil stąd, w drodze do finału na Wembley

Posted by admin On Styczeń - 12 - 2011ADD COMMENTS

Ipswich Town vs ARSENAL

O 20.45 czasu polskiego Arsenal Londyn zagra w półfinale Curling Cup z drugoligowym Ipswich Town. Po ostatnim, zdobytym w 2005 roku trofeum za zwycięstwo w Pucharze Anglii, pozostaje wspomnienie… Triumf w dwumeczu i awans do wielkiego finału, który rozegrany zostanie na stołecznym Wembley, jest pragnieniem i koniecznością.

Ipswich jest w kryzysie

Zespół jeszcze niedawno prowadzony przez słynnego Roya Kean’a jest zagrożony spadkiem do 3 ligi, upokorzony siedmiobramkową porażką z Chelsea w Pucharze Anglii i osierocony. Po zwolnieniu Kean’a, nowy trener, zatrudniony wczoraj Paul Jewell, dzisiejszy mecz obejrzy z trybun, a pracę zacznie dopiero od czwartku. Zespół poprowadzi asystent.

Jaki skład ? Dotychczas Boss wykorzystywał te rozgrywki do wprowadzania graczy rezerw do dorosłego futbolu. Dzisiaj spodziewam się klasycznej mieszanki młodzieży i zawodników pierwszego zespołu. Kto wie, może zobaczymy od początku nawet samego Fabregasa. Na pewno w bramce stanie znów Wojtek Szczęsny. Nasz człowiek:)

Nie ma już czasu. Sześć lat to stanowczo zbyt długo. Musimy dać z siebie wszystko, zarówno na boisku w Ipswich jak i przed telewizorem. Musimy zwyciężyć.

Camon!

Arsenal vs City, Arsenal vs Leeds…

Posted by admin On Styczeń - 9 - 2011ADD COMMENTS

Arsenal rozpoczął w sobotnie popołudnie swój marsz w najstarszych piłkarskich rozgrywkach świata. Po 90 minutach bezbarwnej gry, powielając wszystkie nowe i stare, dobrze znane błędy,zremisował dzięki bramce z ostatniej minuty. Fabregas rzucił koło ratunkowe tonącemu zespołowi, dając szansę na pokonanie Leeds w powtórzonym meczu na Elan Road.

Cesc wyrównał na 1-1 z Leeds w 90 minucie ( foto The Telegraph)

Jeszcze o lidze…ARSENAL 0 MANCHESTER CITY 0

Stary dobry Arsenal. Pierwsze 45 minut było popisem efektownej, ale nieskutecznej gry. Piłka trzykrotnie obijała obramowanie bramki, jednak ku rozpaczy 60 000 widzów zgromadzonych na Emirates, ani raz nie ugrzęzła w siatce. Ciężko przyczepić się do czegoś po takim meczu. Gra Arsenalu była doskonałym przykładem konsekwencji jakie niesie za sobą dopingowanie zespołu z północnego Londynu.

Nie zdobyliśmy gola. Zremisowaliśmy bardzo ważny mecz z bezpośrednim rywalem, który powinniśmy zwyciężyć, ale czy można z czystym sumieniem powiedzieć, że zamienilibyśmy taką grę na toporny, budowlany styl, jaki prezentuje w tym sezonie Manchester United? Nawet , jeśli kamień po kamieniu układają swoją drogę ku mistrzostwu? Przez kilkanaście lat po całej Anglii, za klubowym autobusem z piłkarzami Arsenalu, podążała pieśń kibiców drużyn przeciwnych …

BORING BORING ARSENAL

Dzisiaj bliżej nam do powiedzenia jakie przez dekady prześladowało reprezentację Hiszpanii . Gramy jak nigdy, przegrywamy jak zawsze. Jak wspomniałem, to kwestia wyboru. Jak mawiał Nick Hornby, Arsenal to nie drużyna, która wzbudza w innych kibicach sympatie i podziw. My z nikim nie dzielimy swoich radości. Dzisiaj nikt już tak o nas nie powie. Nawet, jeśli od pięciu lat nie wygraliśmy trofeum.

NAJSTARSZY PUCHAR, DOBRZE ZNANE BŁEDY

Czy Nicklas Bendtner może grać w jakiejkolwiek innej roli niż na środku? Ostatni raz, kiedy wystawiony na boku ataku Bendtner zagrał naprawdę dobre zawody, to wyjazdowe zwycięstwo z Evertonem na otwarcie zeszłego sezonu. Duńczyk dusił się przez blisko 90 minut, sporadycznie znajdując swoje miejsce na boisku, a kiedy już mógł posłać do siatki piłkę meczową, zwyczajnie w nią nie trafił.

Czy Arshavin po przeprowadzce do Anglii, wraz ze zmianą kierunku ruchu ulicznego, stracił orientację i umiejętność poruszania się po boisku? W zasadzie jeden genialny mecz, kilka przyzwoitych i cała seria beznamiętnych występów. To między innymi na jego barkach powinna opierać się gra pod nieobecność Cesca. Tymczasem kolejny raz brak nam pomysłu i odpowiedniego tempa, a gra odpala dopiero po wejściu na boisko kapitana.

Inną rzeczą jest to, że nóż na gardle to coś, co tygrysy z północnego Londynu lubią najbardziej. Nie mogąc stworzyć kilku dogodnych okazji w trakcie 89 minut gry, po zdobytej bramce kreują co najmniej trzy, z których każda powinna się skończyć zwycięskim trafieniem.

Biedny Denilson, który sprokurował rzut karny, powinien zostać bohaterem meczu po doskonałym strzale z blisko 30 metrów. Piłka w niewiarygodny sposób minęła trójkę blokujących ją rywali i zatrzymała się dopiero na końcach palców Schmeichel’a, który jako jedyny zdawał się nie wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Schmeichel i Bruce ( dranie ) . Inna sprawa, że te dwa nazwiska jak cień przewijają się przez karierę Arsene Wengera w Londynie:)

Trzymajcie się Kanonierzy.

Wojna Światów. Arsenal vs Manchester City

Posted by admin On Styczeń - 5 - 2011ADD COMMENTS

Za niespełna godzinę staniemy do walki z Manchester City. Zwycięstwo da nam awans na drugie miejsce i pozwoli utrzymać dystans do United. Kto wie, może nawet sprawi, że wyścig o mistrzostwo Anglii będzie już tylko wyścigiem dwóch koni. Remis byłby przykry. Porażka czymś fatalnym…

Nie zapominajmy o jednym. To wciąż pozostaje starcie dwóch kultur. Zespołu, który na własnym podwórku wychowuje piłkarzy dla pierwszej jedenastki i drużyny rodem jak z Monopoly. Układanki piłkarzy przepłacanych i kupowanych za wywindowane sumy, ale wciąż wybitnych. Może nie tworzących jeszcze maszynki zdolnej zwyciężać zawsze, ale na pewno będącej zespołem groźnym dla największych w lidze, z którym w ostatnim sezonie nie wygraliśmy spotkania.

NIE LUBIMY ICH, ONI NIE LUBIA NAS

Ciężko darzyć ich jakimkolwiek pozytywnym uczuciem. Nie są zespołem „sympatycznym”, z którym przegrać to nie problem bo i tak większość starć się wygrywa. Są napakowani kasą, pełno w nich naszych byłych zawodników ( lub prawie byłych, jak Yaya Toure ) i bez względu na wszystko, są dzisiaj czwartą siłą w Anglii.

Ile razy mówiłem już o Adebayorze, którego nienawidzi każdy świadomy kibic Arsenalu?  Pewnie zbyt mało razy. Człowiek, który jeszcze dwa lata temu grał dla nas, w swoim pierwszym meczu przeciwko staremu zepołowi, do którego miłość deklarował, przebiega po strzelonej bramce 70 metrów by paść na kolana wprost przed sektorem przeznaczony dla kibiców Arsenalu.

Cholera jasna! Nie wiem, czy kiedykolwiek podczas całego pobytu u nas wykonał równie imponujący sprint do piłki.

Oczywiscie, zmiany klubów są częścią tej zabawy, ale sposób w jaki Ade rozstał się z zespołem z daleka pachniał zielonymi i brakiem szacunku do barw, kolegów i klubu.

To będzie klasyczny forfiter… nie, wróć, sixpointer !

…czyli mecz o 6 punktów. Choć to dopiero 22 kolejka to można założyć, że jeśli przegramy będziemy poza wyścigiem o mistrzostwo. Remis to minimum, ale w głębi duszy nie dopuszczam do siebie innej myśli niż o zwycięstwie.

W niedawnym starciu z Chelsea pokazaliśmy jak potrafimy grać i dzisiaj musimy to powtórzyć. Przede wszystkim pressing wysoko na połowie City. To jest element, który dołożyliśmy do swojego repertuaru w tym sezonie. Zaskoczyliśmy tak Chelsea i chociażby Manchester City w pierwszym starciu na stadionie miejskim.

Po drugie siła fizyczna. Ten mecz będzie mieszanką gry technicznej i ostrej fizycznej walki, jaką znamy ze starć ze „słabszymi” zespołami z Premiership. Na szczęście ten sezon to również zmiana w tej kwestii. Potrafimy nie tylko grać, ale i ostro się przepychać.

Do boju Gunners !!!

Jedzenie, picie, jedzenie, szampan, Nowy Rok, … Chelsea, Wigan, Birmingham, Mancheter City…

Świąteczno-Noworoczny serial wymaga wiele zdrowia i nie wybacza potknięć. Od fantastycznego zwycięstwa nad Chelsea rozpoczęła się seria spotkań rozgrywanych w Anglii średnio co trzy dni. Wciąż trwa. Ciężko złapać oddech, a ten, któremu uda się utrzymać go najdłużej, może pod koniec maja mieć wiele powodów do radości.

Święta świeta i po świętach…

Po meczu z Chelsea przyszedł bolesny i lekko szokujący remis z Wigan. Na nasze szczęście, tamtego dnia, punkty stracił również Manchester United i strata do diabłów się nie zmieniła. Po trzech dniach, w sobotnie popołudnie, zjawiliśmy się na St. Andrew’s. Stadion w Birmingham nie należał w ostatnich latach do naszych najszczęśliwszych i tego meczu mogliśmy się obawiać. 3-0 dla Arsenalu. Świetne spotkanie Nasriego i Fabregasa oraz pierwsza bramka w sezonie Robina

skrót meczu z Birmingham

Wciąż jesteśmy w grze o tytuł i mamy już 4 punkty przewagi nad Chelsea. Przed nami spotkanie z „Obywatelami”. Manchester City nie zamierza odpuszczać. To będzie prawdziwe starcie na szczycie i wygląda, że mecz nabiera klasycznego, sześciopunktowego znaczenia.

Mecze z wielkimi drogą do mistrzostwa

Zwykło się mawiać, że mistrzostwo zdobywa się w spotkaniach ze średniakami i słabeuszami ligi. W tym roku nasza sytuacja sprawia, że o tytule mogą zadecydować spotkania z bezpośrednimi konkurentami w stawce. Jeśli w środowy wieczór pokonamy na Emirates Manchester City, wyprzedzimy ich w tabeli, a co najważniejsze, utrzymamy dystans do lidera. Remis, czy porażka, nie wchodzą w grę! United już jutro zagrają ze Stoke City i bardzo możliwe, że w środowy wieczór znów będziemy zmuszeni skracać dystans. Choć kto wie…

Szczęsny po pierwszy puchar od 5 lat ?

27 lutego to data finałowego spotkania o Puchar Ligi Angielskiej, które odbędzie się w świątyni piłki, na stołecznym Wembley. Do tego, aby zagrać w tym wymarzonym meczu, brakuje nam już tylko dwóch małych kroków. W pierwszym z półfinałowych spotkań Kanonierzy zagrają już w przyszłą środę z drugoligowym Ipswich, trenowanym przez byłego diabła, Roy’a Keana. Rewanż 25 stycznia w Londynie. Jeśli nic niespodziewanego się nie stanie, to w spotkaniach tych w bramce Kanonierów stanie Wojtek Szczęsny. Finałowy mecz będzie pierwszym rozstrzygnięciem tego sezonu w Anglii. Miejmy nadzieję, że po 5 latach posuchy wzniesiemy tego dnia w górę trofeum.

Jeszcze wcześniej, już w sobotę, zagramy w kolejnej rundzie Pucharu Anglii z Leeds United.

Teraz jest czas

Arsenal musi pokonac  Manchester City. Oczywiscie nawet w przypadku porażki nikt nie odbierze nam jeszcze szans na mistrzostwo, ale tylko w przypadku wygranej te szanse będą wciąż wysokie. W poprzednich sezonach byliśmy w podobnym miejscu wielokrotnie. Raz na początku grudnia, raz w połowie lutego. Przez pięć lat to kończyło się w ten sam sposób. Źle.

Dzisiaj jest czas ! Camon Gunners !