Kiedy Rockin Robin strzelał bramkę na 1-0 w 97 minucie, byliśmy nadal w grze. Niestety, trzy minuty później sędzia kończył ten mecz przy wyniku 1-1, po bramce z rzutu karnego Dirka Kuyta. To już koniec walki o mistrzostwo. Na sześć kolejek przed końcem, mamy 6 punktów straty do United i gorszy stosunek bramek. Moim zdaniem, szanse które nam zostały, są czysto matematyczne.
Graliśmy dobrze, ale jak zwykle kreatywność kończyła się przed linią pola karnego rywali. Gdyby piłka nożna była sprawiedliwym sportem, bez wątpienia bylibyśmy dzisiaj w lepszych nastrojach. Niestety jest inaczej.
Czy można jeszcze w coś wierzyć? Jeśli we wtorek Newcastle nie urwie punktów Manchesterowi, będzie zamiecione pod szafę, a nam przyjdzie zagrać w środowej bitwie z Tottenhamem o honor. Tylko czy po takim ciosie można się podnieść? Pewnie tak. Zresztą, przyjęliśmy w tym sezonie kilka o wiele gorszych i wciąż żyjemy.
Tak więc oddech… głowa do góry..






