Manchester United został mistrzem Anglii, ja zostałem ojcem, a Arsenal zakończył szósty rok zmagań bez żadnego trofeum. Taki był ten sezon. Pełen sprzeczności i pewnie wielu dziwnych skojarzeń, ale ja wolę nazwać go najbardziej zaciętym w historii Premier League. Przynajmniej w ostatnich latach. Najlepsze w nim jest to, że dla wielu z nas, on wciąż się toczy, a dzisiejszy mecz Liverpoolu z Tottenhamem zapowiada się jak prawdziwa petarda.
Na podsumowanie tego co się stało zArsenalem pozwolę sobie przed ostatniom kolejką. Ciekaw jestem jak zakończymy zmagania przed własną publicznością i czy jesteśmy już w stanie totalnego wypalenia, myślami na wakacjach, czy stać nas na miłe i ładne dla oka 3-0 z nie walcząca już o nic Villą?
Przed nami lato transferowe. No jasne, bo co nam zostało. Do prawdziwego końca sezonu w Europie jeszcze kawałeczek, a na szczycie tego malinowego tortu leży wisienka, której smak, miejmy nadzieję, wynagrodzi nam wszystko co ominęło nas, a na co każdy z osobna subiektywnie przed tym sezonem liczył. Mecz na Wembley. Barcelona – Manchester United.
Czy to dzisiaj dwie najlepsze drużyny na świecie? Przedstawiciele Czy może to po prostu najlepsza drużyna na świecie, grająca piłkę kosmiczną i ktoś, kto reprezentuje całą zgraję pościgową, reprezentowany całkiem przypadkiem przez zespół wyłoniony za pomocą swoistych play off’ów. Dowiemy się niebawem, a na refleksję nad tym co dzieje się w Europie również przyjdzie czas podczas upalnego lata, kiedy leżąc z laptopem gdzieś w cieniu bananowca, będę oddawał się ekstazie pisania.
Dzisiaj, pozwolę sobie na dwa słowa na temat zgoła daleki od tego, co dziej się w Anglii. Zamykane stadiony, mordobicia na finale pucharu Polski i ogólnokrajowa dyskusja. Nie chcę zagłębiać się w politykę, dlatego ograniczę się do zdarzeń jakie miały miejsce podczas ostatniego meczu Wisły Kraków z Lechem Poznań. Oto grupa oszołomów, nie wiedzieć czemu przywdziewająca na co dzień szaliki w klubowych barwach, zawłaszcza sobie prawo do nazywania się prawdziwymi kibicami. Dzieje się tak, kiedy w rzeczywistości są to bezmózgie człekokształtne twory, pełne wynaturzeń i szympansich zachowań gwiżdżą i terroryzują grupę tych, prawdziwych oddanych klubowym barwą fanów, którzy w decydujących momentach meczu zaczynają dopingować swoją drużynę, wbrew temu, co wymieniona wyżej banda kretynów uznała za swego rodzaju protest przeciwko zamykaniu bandytów w więzieniach i karaniu tolerujących przestępstwa na swoich stadionach klubów.
Ta grupa, odseparowana od rzeczywistości, będąca mieszaniną tworów zajmujących miejsce na najniższym cywilizacyjnym szczeblu, stara się zastraszyć mnie i podobnych mi ludzi, którzy z czystym sumieniem chcą iść, i kulturalnym dopingiem wspomóc swój zespół. A na to nigdy nie będzie zgody. Won od naszego sportu CHAMY!






