Arsenal Polska Facebook Fun Page

admin On Wrzesień - 2 - 20101 COMMENT

To jest we mnie przez cały czas, szuka ujścia.

Budzę się około dziesiątej, zaparzam dwie kawy, zabieram je do sypialni, stawiam filiżanki po obu stronach łóżka. Z zadumą sączymy napój; wkrótce po przebudzeniu zapada długie, wypełnione marzeniami milczenie, przerywane sporadycznymi uwagami: na temat deszczu za oknem, ostatniego wieczoru, mojego palenia w sypialni, chociaż zobowiązałem się tego nie robić. Ona pyta, czym się będę zajmował w tym tygodniu, a ja myślę: (1) W środę spotykam się z Matthew. (2) Matthew ciągle trzyma moją kasetę wideo Champions. (3) Pamiętając, że Matthew, kibic Arsenalu jedynie z nazwy, od kilku lat nie był na Highbury – więc nie miał okazji oglądać na żywo najnowszych nabytków – zastanawiam się, co sobie pomyślał o Andersie Limparze.

I oto w trzech prostych krokach, piętnaście, dwadzieścia minut po przebudzeniu jestem w swoim żywiole. Widzę, jak Limpar wpada na Gillespiego, mija go z prawej, upada: KARNY! DIXON TRAFIA! 2:0!…

WSPANIAŁE !!!

Fragment książki Nicka Hornby’ego „Fever Pitch” streszczającego w niej swoje życie. Życie kibica Arsenalu. Jak to się ma do mnie ? Jak to się ma do wszystkich wiernych Kanonierów w dzisiejszych czasach? Wstajemy rano, parzymy dwie kawy ( obie dla siebie ) i odpalamy laptopa. Czasy się zmieniły, ale serce Kanoniera wciąż bije tym samym rytmem. No może nieco szybciej (cholerna kawa).

Tak więc korzystając z krótkiej przerwy na mecze reprezentacyjne wypełniam czas informując, że Arsenal Polska Fun Page na Twarzo Książe już działa. Zmusił mnie do tego nieustannie pędzący czas oraz Zatix. Sam nie wiem kto starszy…

Z reporterskiego obowiązku wspomnę tylko, że jakieś 1420 od Krakowa, Arsene Wenger opublikowal dziś wymaganą listę  25 zawodników zgłoszonych na sezon ligowy 2010/2011..na liście znajduje się masa nazwisk, które fanom są już doskonale znane, a dla postronnych „czytaczy” wniosą niezbyt wiele..

Tak więc till tomorrow

* najbliższy mecz – Arsenal vs Bolton 11.09

zdjęcia Arsenal.com

Tym razem FA oszczędziło mi nieprzespanej nocy. Wczoraj o 18 czasu Londyńskiego, czyli w okolicach „Faktów” wszystko było jasne. Nie kupiliśmy nowego bramkarza.

Mark Schwarzer, bramkarz Fulham to było jedyne nazwisko, które było wczoraj realną opcją. Nic z tego. Oczywiście nikt przy zdrowych zmysłach nie uwierzy teraz, że Le Boss wierzy w Almunie. Oczywiście, szef jest człowiekiem wielkiej wiary i pewnie nie zamierzal przeplacać, ale gdyby tylko Fulham zgodziło by się wczoraj oddać nam Australijczyka, byłoby po herbacie.

Wiem, że wszyscy zadają sobie jedno pytanie. Jeśli Boss uważa, że potrzebujemy bramkarza, dlaczego poprostu go nie kupił ? Mamy przecież  pieniądze. ( Bo chyba mamy, co ? ) Fakty wyglądają według mnie tak.

1.  Wenger ma w składzie Almunie i Flapyhandskiego. Podobno to dobrzy bramkarze, a ten drugi ma być jeszcze gwiazdą? Musi więc udowodnić, że pokładane w nich nadzieje to nie czcze gadanie. Poza tym szkoda mu kasy.

2. Wenger ma w składzie Wojtka Szczęsnego. Wielką nadzieję. Sprowadzenie bramkarza o uznanym nazwisku, aspirującego do gry w bramce przez najbliższych kilka sezonów zablokowałoby jego rozwój. No i szkoda mu kasy,proste.

3. Schwarzer ze swoimi 37 wiosnami na karku byłby rozwiązaniem idealnym. Pograłby sezon, może dwa, a w tym czasie wyjaśniłaby się sprawa wspomnianej trójki. Kto wie, może któryś z nich nawet zrobiłby to, czego się od niego oczekuje i poczynił ogromny progres ? Wygryzł Schwarzera ze składu ? … Jedno jest pewne. Australijczyk by się nie obraził. Wenger też. W końcu kosztowałby nas marne 4 mln funtow, a to, jakby nie liczyć,  nie za dużo kasy.

Cóż więcej…Pamiętam jak Arsene powalczył zeszłej zimy o Arshavina. Bądź co bądź gwiazdę Euro. Niech nikt mi nie mówi, że gdybysmy potrzebowali bramkarza na gwałt ( wg Bossa ) Arsene nie wydał by pieniędzy. Francuz poprostu wierzy, że chłopcy dadzą radę. Nam pozostaje to samo. Wiara.

Swoją drogą, almunia w meczu z Blackburn pokazał cohones. Kilka świetnych wyjść i bokserskich klinczów + walnięcie się głową w słupek. Szacunek co ??:)

Blackburn 1 Arsenal 2 (video)

admin On Sierpień - 30 - 2010ADD COMMENTS

Ewood Park nigdy nie jet łatwym miejscem do gry, spytajcie Łukasza Fabiańskiego. Koszmar z zeszłego sezonu, kiedy drwale z Blackburn wpychali naszego bramkarza do siatki przy każdym rzucie rożnym, kazał postrzegać tę konfrontację jako barometr zmian. Zmian naszej mentalności, waleczności i ducha drużyny, ale przede wszystkim,  umiejętności gry w obronie. Patrząc na to, co wyprawiali zawodnicy Sama Allardyce’a w tym spotkaniu, można odniesć wrażenie, że o wiele lepiej czuli by się z nieco bardziej jajowatą pilką przy nodze. Sposób w jaki celebrowali wyrzucanie piłki z autu przy każdorazowym wycieraniu jej ręcznikiem napawał mnie obrzydzeniem. Podobnie, kiedy przy każdym rzucie wolnym z własnej połowy, kierowali piłkę w nasze pole karne, gdzieś na wysokości 2 piętra. Takie obrazki znamy z ostatnich minut spotkań, ale nigdy nie widziałem, żeby ktoś zbudował wokół tych zagrań swoją cała taktykę  na mecz. Eh…gruby, stary Sam.

SKRÓT MECZU oraz pomeczowe wypowiedzi Alana Hansena i Alana Sherera

Jeśli chodzi o nasze ustawienie, to pierwszy raz w tym sezonie w wyjściowym składzie pojawili się Cesc i Robin . Wyglądało to mniej więcej tak jak poniżej.

Tyle o meczu. Pojechalismy, zobaczyliśmy i mamy 3 punkty. Najważniejsze, że lekcja z poprzedniego sezonu została odrobiona. Nie wiem czy jest jeszcze druzyna, która może zagrać bardziej fizyczny i żenujący football w starciu z nami. Chyba nie ma…

Theo Wallcott. Muszę jeszcze poświęcic dwa zdania młodemu skrzydłowemu. Gość daje radę. Na początku sezonu dysponuje formą i przygotowaniem fizycznym. Widać, że brak obecnosci w kadrze na mistrzostwa świata dał mu dodatkowego kopa.

Czekaliśmy na nowy numer #14 i wygląda na to, że nareszcie  go mamy. Jeśli Theo utrzyma forme, będzie naprawdzie dobrze.

Do następnego…

Nowy nabytek Arsenalu, Sebastian Squillaci pokazał się dziś przed fotoreporterami z trykotem nr 18.

Zatrudnienie nowego obrońcy to znakomita wiadomość. Bez dwóch zdań. Wszyscy czekaliśmy na wzmocnienie jakości i konkurencji w formacji obronnej, no i  wreszcie mamy to czarno na białym!:) Jeszcze tylko bramkarz Arsene, jeszcze tylko on…

Saga z Markiem Schwarzerem z Fulham robi się już wystarczająco nudna. Długawa do tego stopnia, że zachodni dziennikarze, ci od plotek, sami przestają wierzyć w to co piszą i starają się zafundować nam cos zupełnie nowego.

Marchetti, ten francuski gościu ..i w końcu Muslera, bramkarz Urugwaju i Lazio. Tylko w dniu dzisiejszym te nazwiska przewinęły się przez zachodnią prasę.  Co za stek bzdur w mojej opini!  No, może poza Federicco, czy jak on tam ma na imię? Bramkarz reprezentacji Włoch był bezustannie łączony z naszą kadrą tuż po udanym dla niego mundialu,  a dzisiejsze zapewnienia Boss’a, że jesli kogoś kupić, to tylko z Włoch lub Hiszpanii, dodają temu nieco kolorytu.

Nie wiem co o tym wszystkim mysleć? Na tyle na ile znam Bossa  wiem, że chce kogoś sprowadzić…

Co gdyby tak się stało ?

Niedawno stwierdził, że posiadamy czterech doskonałych bramkarzy. Cóż,polemizowałbym, ale jeśli już, i do składu dołączyłby kolejny, to  jeden z asów wylądowałby na wypożyczeniu. Osobiście stawiam na Manonne. Co z Wojtkiem? Wydaje mi się, że gdyby Boss chciał go wypozyczyć, zrobiłby to już przed wakacjami kiedy miał kilka propozycji rocznego angażu. Tak więc wedłu mnie, zostalibyśmy z Almunią, Fabiańskim … tym trzecim …i Wojtkiem, dla którego Boss chyba szykuje w tym sezonie miejsce w Curling Cup. Zostalibyśmy przynajmnniej na kilka dni, a może nawet do stycznia, bo czasu na znalezienie klubu dla Manuela już chyba brakuje.

To tylko domysly, ale…

Czekając na oficjalną prezentację Squillaci’ego zastanawiałem się jaki numer zostanie przez niego wybrany. Spośród dostępnych najbardziej realne wydawały mi się dwunastka i osimnastka. Zdażyłem już nawet nadać mu #12 w mojej „pesowej” drużynie ;)

Ale po tym co dziś zobaczyliśmy na arsenal.com, zaczynam zastanawiać się, czy Wenger nie trzyma #12 dla kogoś innego, skoro jeszcze #1 jest zajęta..?

Jest takie miejsce, gdzieś pomiędzy niebem i piekłem, gdzie dusza styka się z ciałem,
noc z dniem i porażka ze zwycięstwem. Tam dzisiaj jesteśmy…
Chel$ea-Arsenal Niedziela godzina 17:00 stadion Stamford Bridge
Arsenal nie przegrał dwóch kolejnych spotkań w lidze od bardzo dawna. Od bardzo dawna aż
do zeszłej soboty. Nic i nikt nie dostarczyło mi takiej dawki upokorzenia jak dwie porażki z Aston
Villą i Manchester City. Oba spotkania miałem przyjemność oglądać w całości i czułem się jak
małe dziecko, któremu gałka lodów spada z wafelka na ziemie. Wiecie co mam na myśli…?
Kiedy po raz ostatnie przegraliśmy trzy spotkania z rzędu ? Nie wiem, pewnie nigdy. W każdym
razie nie byłem jeszcze wtedy świadomym kibicem Arsenalu i być może w ogóle nie byłem
świadomy bo to zdarzało się w historii naprawdę wiele razy.
W każdym razie…
W niedzielę czeka nas mecz w wielkich derbach Londynu. Mecz z Chelsea. Spotkanie
dzieciaków Wengera z petro-dolarowymi chłopcami od Abramowicza. Porażka praktycznie
pogrzebie nasze i tak już wyglądające z pod kupy liści i starych gazet „marzenia?” o powrocie
na tron. Jak mówią mając 10 punktów straty i cały grudzień przed sobą nikt nigdy jeszcze
mistrzostwa nie przegrał, ale takich, którzy potrafili by jeszcze zwyciężyć naprawdę nie zostało
już wielu.
Cieszmy się tymi chwilami, tak szybko odchodzą. Być może już w najbliższą niedzielę mając
trzynaście punktów straty do pieprzonej Chelsea będziemy na dnie i może nawet wciąż poza
wielką czwórką, ale nie wolno nam zapominać kim teraz jesteśmy.
Jesteśmy Kanonierami! Wstaniemy i będziemy walczyć.
Pojedziemy tam jako zespół i jako zespół poddamy się ocenie.
Boisko zweryfikuje gdzie dzisiaj jest Arsenal i dokąd zmierza ten sezon ale cokolwiek się stanie
nie wolno nam zapomnieć kim jesteśmy…

Czy to już koniec Jens ? (archiwum)

admin On Sierpień - 25 - 2008ADD COMMENTS

Cóż, było blisko znakomitego startu, ale pozostał niedosyt…

Myślę, że zdążyliśmy już nieco ochłonąć po nieprawdopodobnym meczu, w którym katastrofalna interwencja Jensa Lehmana kosztowała Arsenal utratę dwóch punktów w starciu z Blackburn. Pomyłka w spotkaniu z Fulham była szokująca, ale na szczęście nie kosztowała nas nic, poza niepokojem . Tymczasem nikt chyba nie spodziewał się, że w drugim meczu z rzędu Niemiec zachowa się tak katastrofalnie, marnując heroiczny wysiłek całej drużyny.

Ile jeszcze bramek i punktów musi przemknąć koło nosa zespołowi z Emirates, zanim Arsene Wenger zdecyduje się na zmianę w bramce ?

Patrząc wstecz na niesamowitą grę Lehmana w kilku poprzednich sezonach oraz na punkty i zwycięstwa, które nam dał, ciężko zaprzeczyć, że Jens jest ponadprzeciętnym bramkarzem. Jednak na przestrzeni tych kilku lat zdarzały mu się również głupie wpadki, takie jak choćby pamiętny faul w Finale Ligi Mistrzów z Paryża. Oczywiście, błędy są częścią tej gry i kształtują zawodników. Tyle tylko, że zasada ta, dotyczy graczy młodych, którzy popełniając błędy, uczą się jak wystrzegać się ich w przyszłości. W pewnym wieku przekracza się granicę,za którą popełnianie błędów nie jest jednym z etapów rozwoju, ale zmierzchu kariery gracza. Lehman jest częścią drużyny będąc jednocześnie jednym z jej  najbardziej doświadczonych zawodników. Graczem, na którego barkach spoczywa dawanie wsparcia młodym Kanonierom w szatni, na boisku i poza nim. Ale czas Lehmana powoli nieubłaganie mija. Mam wrażenie, że bez względu na wszystko co wydarzy się jeszcze w tym sezonie, Jens już postanowił, o nie przedłużaniu kariery z zespołem Arsenalu po wygaśnięciu tej jednorocznej umowy. Co więcej, mam wrażenie, że Boss postanowił podobnie.

Czas najwyższy odłożyć na bok sentymenty i uzmysłowić sobie, że Niemiec powoli przestaje pasować do tej drużyny. Arsene Wenger powinien zdecydowanie dać szansę któremuś z młodych bramkarzy. Manuel Almunia i Łukasz Fabiański są dobrymi goalkeeperami, a szczególnie ten pierwszy pokazał w spotkaniach poprzedniego sezonu, występując w Carling Cup i Pucharze Anglii, że jest już gotów stać się pierwszym bramkarzem Zespołu.

Wiemy, że Boss bez skrupułów potrafi stawiać na młodych zawodników. Czas najwyższy, aby podobnie stało się z pozycją bramkarza.

Arsenal 3 Portsmouth 1 (archiwum)

admin On Wrzesień - 2 - 2007ADD COMMENTS

Arsenal pokonując Portsmouth umocnił się w czołówce tabeli, ale nie należy zapominać, że
najtrudniejsze mecze dopiero przed nami.
Patrząc na grę i charakter zespołu można budować optymizm. Od 50 minuty Kanonierzy grali w
10 a mimo to potrafili nie tylko utrzymać wynik, ale i zdobyć bramkę.
Po tych kilku meczach początku sezonu można już wytypować liderów zespołu.
Znakomite zawody znów rozegrał Clichy. Bez wątpienia Francuz zrobił chyba największe
postępy z całej grupy młodych graczy The Gunners. Był niezwykle produktywny w swoich
dryblingach. Jeszcze rok temu wydawało się, że potrzebujemy wzmocnień na lewej flance
defensywy, tymczasem dzisiaj wszyscy zapomnieliśmy już jaką energię do gry wnosił Ashley
Cole.
Cesc Fabregas wygląda na prawdziwego lidera. Jeszcze niedawno wspominał ile bramek
dobywał w młodzieżowych drużynach, a dziś ma już na koncie 2 bramki w lidze i 2 w
rozgrywkach pucharowych. 4 gole w 6 meczach. Dobra robota Cesc!
Tomas Rosicky. Mały Mozzart pokazał dziś swój geniusz i przegląd pola. Kapitalny gol i świetna
gra kombinacyjna z całym zespołem.
Dzięki temu zwycięstwu Arsenal wdarł się na drugie miejsce, tracąc pozycję lidera na rzecz
Liverpool’u tylko na skutek słabszej różnicy bramek.
Mimo to musimy pamiętać, że Kanonierzy z czterech rozegranych dotąd spotkań, aż trzy zagrali
na własnym stadionie. Oczywiście, zwycięstwa nad Man City, Fulham i Portsmouth są bardzo
ważne. W poprzednim sezonie w meczach z tymi zespołami zdobyliśmy 7 pkt, dziś mamy ich 9.

Jednak najcięższe mecze dopiero przed nami i miejmy nadzieję, że Arsenal nie straci siły z
poprzedniego sezonu, kiedy to biliśmy najmocniejszych ligi niezwykle regularnie.
Do następnego spotkania z Totenhamem pozostało 12 dni.
Do usłyszenia

ok.,ok.,ok…Nieco spokojniejszy środek tygodnia i kilka chwil, aby zastanowić się i
podsumować, to co już za nami na początku tego sezonu. Siedząc wygodnie na kanapie,
popijając sok jabłkowy, muszę przyznać, że nie będzie w tych podsumowaniach zbyt wielu
narzekań, co chyba świadczy o tym, że mogło być dużo gorzej?
Parę faktów na dzień dobry:
3 spotkania. 2 zwycięstwa, 1 remis.
Stosunek bramek, 5-2.

Zwycięstwo w pierwszym meczu el.Champions League w Pradze, w meczu ze Spartą 2-0!
Całkiem nieźle. Dzisiaj, trzy dni po tym jak straciliśmy zwycięstwo, a Jens Lehman zapomniał
napluć sobie przed spotkaniem w rękawiczki, za nic w świecie nie oddałbym tego triumfu, mając
możliwość wymienić go na remis w Pradze. Arsenal na przestrzeni ośmiu dni rozegrał trzy
spotkania, z których dwa przebiegały raczej w atmosferze walki, podgryzania i przepychania się
z rywalami, aniżeli zmagań na futbolowe rzemiosło. Mimo starań Lehmana i aż dwóch
gigantycznych klopsików w dwóch ligowych bojach, w tym jak zwykle ciężkiego wyjazdu do
Blackburn, mamy na koncie cztery punkty oraz mecz zaległy z Newcastle. Mamy tyle samo
punktów co Liverpool oraz więcej niż Manchester i Tottenham, które zagrały po trzy spotkania.
Dodatkowo tylko Liverpool, naszpikowany nowymi graczami, jak mój dywan okruszkami z
krakersów po transmisji w canal+, rozgrywał w tygodniu spotkanie w ramach walki o CL. Uff…
No, no, no…Biorąc jeszcze pod uwagę zwycięstwo ze Spartą na wyjeździe, nie wygląda to już
tak źle, jak jeszcze miało odwagę wyglądać wczoraj, że nie wspomnę o nastrojach z krwawej
niedzieli.
Oczywiście, gdyby nie Jens…Ok., czas już dać temu spokój. Czas zareagować jak mężczyzna.
Facet się pomylił i jak sam mówi na łamach prasy, nie czuje się z tym źle, bo nigdy w swej
karierze podobnych gaf nie popełnił, co świadczyć musi o tym, że to jakiś przypadek. Cóż. Nic
dodać, nic ująć. Taka Karma . Najważniejsze czego dowiedzieliśmy się w mijających 8 dniach,
to to, że mamy zespół, który umie podjąć walkę na pięści i zdobywać bramki w ostatnich
minutach meczów.
Patrząc na styl gry myślę, że brakuje nam jeszcze nieco siły ognia w linii ataku, co wynika
chyba z braku stabilizacji w składzie przedniej formacji. Myślę, że lekiem na to może być powrót
Adebayora, który nastąpi już w spotkaniu z Man City. Również gra Eduardo nie jest jeszcze
kompletna i każda dodatkowa sekunda spędzona na boisku będzie działała na jego korzyść.
Przed nami mecz z niespodziewanym liderem Premiership. Zespołem, który nie stracił jeszcze
bramki i nie zgubił żadnego punktu, co najbardziej dziwi dziś chyba chłopców z United.
To będzie nieco inny spotkanie, niż to, które oglądaliśmy w zeszłą niedzielę. Manchester City pokazał w pierwszych trzech meczach, że stara się grać piłką i jakkolwiek nie wyglądało by
pierwsze trzydzieści minut w meczu derbowym, to drużyna Eriksona prezentuje się całkiem
solidnie, zwłaszcza w formacji obronnej. Na szczęście nie jest to jeszcze perfekcyjna
maszynka, a pozycja lidera może piłkarzom z miasta fabryk nieco namieszać w głowach i mam
nadzieję, że postawią na otwartą grę na Emirates Stadium. Jednym słowem, liczę na trzy
punkty.
Miłego dnia

Dobry, bardzo dobry tydzień…(archiwum)

admin On Sierpień - 18 - 2007Komentarze są wyłączone

Po znakomitym tygodniu w wykonaniu Arsenalu czekamy na jego odpowiednie zakończenie.
Po wymordowanym zwycięstwie z Fulham w lidze angielskiej i pokonaniu w eliminacjach CL
Sparty Praga, jutro Kanonierzy zmierzą się na wyjeździe z Blackburn Rovers, które w
poprzednim sezonie dwukrotnie zbili, a zwycięstwo na Emirates 6-2, chłopcy z Blackburn
pamiętają pewnie do dziś.
Wracając do meczu z Fulham, to pomijając okoliczności zwycięstwa, zespół zagrał naprawdę
dobrze. Znakomity był w końcu Hleb. Występując w nietypowej dla siebie roli, łącznika linii
pomocy i ataku, zagrał bardzo agresywnie i dokonał tego, o czym mówił w wywiadach przed
sezonem, a mianowicie zaczął strzelać bramki. Świetną formę od początku sezonu
zaprezentował Fabregas, popisując się kilkoma penetrującymi podaniami, jak to z końcówki
meczu, po którym Białorusin strzelił bramkę dającą nam zwycięstwo.
Przed jutrzejszym meczem Boss będzie musiał uporać się z kilkoma niewiadomymi w składzie.
Z powodu kontuzji nie zagrają Rosicky, Eboue i Denilson, a jak wiemy od początku sezonu
A.W. nie może korzystać z usług Adebayora i Gilberto. Szczególnie nieobecność Rosicky’ego i
Eboue wydaje się być poważnym problemem.
Pamiętając o słowach Wengera, że Eduardo najprawdopodobniej zadebiutuje w tym meczu
wchodząc z ławki, oraz o nie będącym w gotowości do gry Bendtnerze, należy się spodziewać podobnego ustawienia jak do tej pory, z jednym nominalnym napastnikiem. Gdzie zagra Hleb?
Boss może przesunąć go na skrzydło, ale ponieważ Ukrainiec jak do tej pory spisuje się
świetnie w roli fałszywego napastnika, to możemy się spodziewać kolejnej nowości…Może Gael
Clichy jako lewoskrzydłowy? Przypominam, że w przedsezonowych sparingach młody Francuz
parokrotnie był na tej pozycji ustawiany.
Tak czy inaczej, po ledwo dwóch spotkaniach mamy problem ze skrzydłowymi i mam wrażenie,
żę nie jestem jedyną osobą, która to dostrzega. Panie Wenger!!!
Boss był ostatnio pewnie nieco zajęty negocjowaniem swojego nowego kontraktu, ale szczerze
wierzę, że to okienko transferowe jeszcze nie jest dla nas zamknięte.
Oczywiście możemy jutro zagrać w ustawieniu 4-4-2, z Bendtnerem bądź Eduardo obok RVP i
Hlebem oraz Wallcotem na bokach, ale coś mi mówi, że Boss postara się nas nieco zaskoczyć.
Jeszcze dwa zdania o trenerze reprezentacyjnym Brazylijczyków…Dunga namawia podobno
Gilberto Silvę do przenosin do Juventusu. Cóż, wolno mu to robić, ale mam wrażenie, że
Gilberto wie co jest dla niego dziś dobre i przed końcem sierpnia nie wywinie nam żadnego
numeru.
Jutro mecz. Go The Gunners!