| czas na pierwsze podsumowanie… |
|
|
|
| Written by Administrator |
| Wednesday, 22 August 2007 00:00 |
|
ok.,ok.,ok…Nieco spokojniejszy środek tygodnia i kilka chwil, aby zastanowić się i podsumować, to co już za nami na początku tego sezonu. Siedząc wygodnie na kanapie, popijając sok jabłkowy, muszę przyznać, że nie będzie w tych podsumowaniach zbyt wielu narzekań, co chyba świadczy o tym, że mogło być dużo gorzej? Parę faktów na dzień dobry: 3 spotkania. 2 zwycięstwa, 1 remis. Stosunek bramek, 5-2. Zwycięstwo w pierwszym meczu el.Champions League w Pradze, w meczu ze Spartą 2-0! Całkiem nieźle. Dzisiaj, trzy dni po tym jak straciliśmy zwycięstwo, a Jens Lehman zapomniał napluć sobie przed spotkaniem w rękawiczki, za nic w świecie nie oddałbym tego triumfu, mając możliwość wymienić go na remis w Pradze. Arsenal na przestrzeni ośmiu dni rozegrał trzy spotkania, z których dwa przebiegały raczej w atmosferze walki, podgryzania i przepychania się z rywalami, aniżeli zmagań na futbolowe rzemiosło. Mimo starań Lehmana i aż dwóch gigantycznych klopsików w dwóch ligowych bojach, w tym jak zwykle ciężkiego wyjazdu do Blackburn, mamy na koncie cztery punkty oraz mecz zaległy z Newcastle. Mamy tyle samo punktów co Liverpool oraz więcej niż Manchester i Tottenham, które zagrały po trzy spotkania. Dodatkowo tylko Liverpool, naszpikowany nowymi graczami, jak mój dywan okruszkami z krakersów po transmisji w canal+, rozgrywał w tygodniu spotkanie w ramach walki o CL. Uff… No, no, no…Biorąc jeszcze pod uwagę zwycięstwo ze Spartą na wyjeździe, nie wygląda to już tak źle, jak jeszcze miało odwagę wyglądać wczoraj, że nie wspomnę o nastrojach z krwawej niedzieli. Oczywiście, gdyby nie Jens…Ok., czas już dać temu spokój. Czas zareagować jak mężczyzna. Facet się pomylił i jak sam mówi na łamach prasy, nie czuje się z tym źle, bo nigdy w swej karierze podobnych gaf nie popełnił, co świadczyć musi o tym, że to jakiś przypadek. Cóż. Nic dodać, nic ująć. Taka Karma. Najważniejsze czego dowiedzieliśmy się w mijających 8 dniach, to to, że mamy zespół, który umie podjąć walkę na pięści i zdobywać bramki w ostatnich minutach meczów. Patrząc na styl gry myślę, że brakuje nam jeszcze nieco siły ognia w linii ataku, co wynika chyba z braku stabilizacji w składzie przedniej formacji. Myślę, że lekiem na to może być powrót Adebayora, który nastąpi już w spotkaniu z Man City. Również gra Eduardo nie jest jeszcze kompletna i każda dodatkowa sekunda spędzona na boisku będzie działała na jego korzyść. Przed nami mecz z niespodziewanym liderem Premiership. Zespołem, który nie stracił jeszcze bramki i nie zgubił żadnego punktu, co najbardziej dziwi dziś chyba chłopców z United. To będzie nieco inny spotkanie, niż to, które oglądaliśmy w zeszłą niedzielę. Manchester City pokazał w pierwszych trzech meczach, że stara się grać piłką i jakkolwiek nie wyglądało by pierwsze trzydzieści minut w meczu derbowym, to drużyna Eriksona prezentuje się całkiem solidnie, zwłaszcza w formacji obronnej. Na szczęście nie jest to jeszcze perfekcyjna maszynka, a pozycja lidera może piłkarzom z miasta fabryk nieco namieszać w głowach i mam nadzieję, że postawią na otwartą grę na Emirates Stadium. Jednym słowem, liczę na trzy punkty. Miłego dnia |
Ostatnie newsy
- Chel$ea-Arsenal Niedziela godzina 17:00 stadion Stamford Bridge
- Dwa horrory w jeden tydzień, czyli jak być kibicem Arsenalu
- DWA BLAMAŻE W JEDEN TYDZIEŃ ? TOP HORROR
- Last Minute Diarra & Skład na Portsmouth
- LIGA MISTRZÓW JUŻ JUTRO?! Sport w cieniu żałoby…
- Czy to już koniec Jens??
- czas na pierwsze podsumowanie…
- William Gallas nie zagra przez trzy tygodnie
- Remis z Blackburn, błąd Jensa i kontuzja Gallasa.
- Dobry, bardzo dobry tydzień…




