Aston Villa 2 – 4 ARSENAL

Posted by admin On Listopad - 28 - 2010ADD COMMENTS

Przez kilkanaście minut byliśmy liderem,  i mimo bramek Manchester’u United, które ostatecznie zepchnęły nas na drugie miejsce, to było cholernie miłe uczucie i chcę więcej!

The Telegraph

Po porażkach z Tottenhamem i Bragą to był mecz podwyższonego ryzyka. Przede wszystkim, Aston Villa w ostatnich sezonach specjalnie nam nie leżała. Po drugie, nie mogliśmy przegrać. Po trzecie, jeśli mamy zdobyć w tym roku mistrzostwo, a uwierzcie mi, że najwyższy już na to czas, wręcz należało zwyciężyć.

Mecz na Villa Park należał zdecydowanie do nas. Już w ciągu pierwszych 10 minut powinniśmy strzelić bramkę. Mieliśmy co najmniej kilka okazji, jednak za nic w świecie, piłka nie chciała wylądować w sieci. Im dłużej trwała gra, tym coraz mocniej dopadało mnie przeczucie, że znów coś może pójść tutaj źle, ale od czego mamy małego Rosjanina?

Fantastyczna bramka! Andriej jest typem gracza, jakich nazywam „Direct Player” Kiedy ma piłkę przy nodze i obrócony jest twarzą do bramki, przeciwnik nie może pozwolić mu wbiec w pole karne. W innym razie, nieszczęście gotowe. Zwód, strzał, gol. Spasiba Balszoje!

Kiedy Nasri podwyższył na 2-0 byłem spokojny o zwycięstwo. Oczywiście wiemy, że to spotkanie miało jeszcze swoją dramaturgię, ale koniec końców wywieźliśmy z ciężkiego terenu 3 punkty i jest nieźle. Chciałbym bezpośrednio wyróżnić za ten mecz Rosjanina i Nasriego. Samir nie miał łatwej roli, bo zastąpienie kontuzjowanego Fabregasa nie jest łatwym dla nikogo, ale kolejny raz pokazał, że w przyszłości możemy spać spokojnie…Gdyby sami wiecie co…

JEST MOC

Od co najmniej dwóch lat mówi się, że aby zostać mistrzem Anglii, na koniec ligi trzeba być przed Chelsea… W ostatnich dwóch sezonach, gdzieś, w czasie bezpośrednio poprzedzającym grudzień, traciliśmy do The Blues średnio po 8-10 pkt. Wiem, że jak dotąd nasza gra nie jest idealna, ale mam dziwne przeczucie, że kiedy w Boxing Day będziemy podejmować niebieskich na własnym obiekcie, będziemy na szczycie tabeli. Czego i sobie i wam życzę.

Za tydzień mamy u siebie Fulham i kolejne derby Londyny.

Trzymajcie się Kanonierzy. Do jutra.