Oglądając Kanonierów w spotkaniu z Bragą miałem wrażenie, że są myślami wszędzie tylko nie na boisku…Oglądając Kanonierów myślami byłem gdzie indziej…
To nie był najważniejszy mecz. Wynik był istotny, ale wystarczyło zejść z boiska z remisem, aby być w stu procentach pewnym awansu do fazy rupowej Ligi Mistrzów.
Przed wylotem do Portugalii zostawilismy w domu Robina i Andrieja, było więc jasne, że Boss chce wywalczyć ten awans oszczędzając kilku zawodników na spotkanie ligowe. Niestety…
CESC WYPADA NA 2 TYGODNIE
Pamiętacie jak gra się w Chińską Piłkę? Jeśli komuś teskno było za starymi, dobrymi lekcjami WF w mini salkach gimnastycznych, musiał czuć się podczas wtorkowej transmisji, jak w wehikule czasu. Kopanina. Tak jednym słowem można podsumować ten mecz. Kilku zawodników, którzy na codzień oglądają spotkania z poziomu ławki, mieli okazję pokazać Bossowi, że warto postawić na nich w najbliższą sobotę…Nie pokazali.
Aha, najważniejsze. Fabregas doznał kontuzji. Niespodzianka. Co prawda delikatnej, o ile takie wogóle mają miejsce, ale 2 tygodnie bez kapitana znaczą tyle, że już za dwa dni na Villa Park, będziemy liczyć na geniusz Jacka Wilshere’a. To prawda, że Cesc nie jest od dawna w swojej optymalnej formie, ale jego obecność na boisku, nawet w słabszej formie znaczy dla nas wiele.
NIKT NIE CHCE WYGRAĆ…BIERZMY TO!
Dwie porażki z rzędu poniesione przez Chel$ea. Tego nie pamietają nawet najstarsi. Nie wiem czy do naszych zawodników dotarła już ta świadomość, ale w tym roku król jest nagi, a my musimy schować mu majtki i sprawić, żeby szybko postanowił schować się w tłumie. Nie wiem jak to wogóle możliwe, że przegraliśmy już na własnym obiekcie z West Bromwich i Newcastle, a mimo to jesteśmy z dwoma punktami straty do lidera na 3 miejscu. To niewiarygodne. W każdym innym sezonie bylibyśmy już w drewnianej chatce. Dzisiaj szykujemy się do meczu z Aston Villą i biorąc pod uwagę to jak dobrze idzie nam w tym roku na wyjazdach,znów mamy szansę zaatakować pozycję lidera.
CAMON GUNNERS !
PS. W sobotę przeciwko nam zagra w barwach Villi jeden z największych Kanonierów w historii…Robert „Bobby” Pires. Wypadałoby poświęcić mu kilka słów i obrazków, więc jutro coś dla tygrysów…






