Za 24 godziny zagramy o awans do najlepszej szesnastki Ligi Mistrzów. Z Partizanem liczy się tylko zwycięstwo oraz brak kontuzji dla kluczowych graczy. Potem pozostanie już tylko skupienie i odliczanie do poniedziałkowego szlagieru na Old Trafford…

Biorąc pod uwagę konieczność zainkasowania trzech punktów, mecz z Partizanem urasta do miana najważniejszego w tym sezonie. Wygrana zapewni nam awans. Prawdopodobnie na skutek dwóch wcześniejszych porażek nie uda nam się już zająć pierwszego miejsca w grupie (co teoretycznie dałoby nam łatwiejszego rywala w meczach 1/8), ale brak zwycięstwa i kwalifikacji byłby szokiem.

MYŚLAMI W TEATRZE MARZEŃ

Plan na jutro? Strzelić dwa, trzy szybkie gole i położyć sprawy do łóżka. Jak wspomniałem to bardzo ważny mecz, ale kiedy tylko uda nam się objąć bezpieczne prowadzenie, wszystkie myśli zostaną skierowane na poniedziałkową bitwę z Czerwonymi Diabłami na Old Trafford. Swoją szansę na spokojny spacerek przez park przegraliśmy na wycieczce do Portugalii. Gdyby z tamtego meczu udało nam się przywieźć choć jeden punkt, w jutrzejszym starciu Boss mógłby dać odpocząć kilku kluczowym zawodnikom. Sprawy potoczyły się jednak nieco inaczej i jutro spodziewam się zobaczyć mocne, elektryczne 45 minut. Miejmy nadzieję, że schodząc do szatni w przerwie, nasi najlepsi gracze udadzą się od razu pod prysznic…

Z obozu Kanonierów dochodzą pozytywne informacje na temat Koscielnego, który nabawił się wstrząśnienia mózgu w ostatnim meczu ligowym. Dobre zawody ze strony Robina Van Persie, Walcott’a oraz czyste konto z tyłu, to dodatkowy cel na ten swoisty Blitzkrieg planowany na Serbach. Miejmy nadzieję, że wszysto się uda…

Peace and Love