Arsenal pokonując Portsmouth umocnił się w czołówce tabeli, ale nie należy zapominać, że
najtrudniejsze mecze dopiero przed nami.
Patrząc na grę i charakter zespołu można budować optymizm. Od 50 minuty Kanonierzy grali w
10 a mimo to potrafili nie tylko utrzymać wynik, ale i zdobyć bramkę.
Po tych kilku meczach początku sezonu można już wytypować liderów zespołu.
Znakomite zawody znów rozegrał Clichy. Bez wątpienia Francuz zrobił chyba największe
postępy z całej grupy młodych graczy The Gunners. Był niezwykle produktywny w swoich
dryblingach. Jeszcze rok temu wydawało się, że potrzebujemy wzmocnień na lewej flance
defensywy, tymczasem dzisiaj wszyscy zapomnieliśmy już jaką energię do gry wnosił Ashley
Cole.
Cesc Fabregas wygląda na prawdziwego lidera. Jeszcze niedawno wspominał ile bramek
dobywał w młodzieżowych drużynach, a dziś ma już na koncie 2 bramki w lidze i 2 w
rozgrywkach pucharowych. 4 gole w 6 meczach. Dobra robota Cesc!
Tomas Rosicky. Mały Mozzart pokazał dziś swój geniusz i przegląd pola. Kapitalny gol i świetna
gra kombinacyjna z całym zespołem.
Dzięki temu zwycięstwu Arsenal wdarł się na drugie miejsce, tracąc pozycję lidera na rzecz
Liverpool’u tylko na skutek słabszej różnicy bramek.
Mimo to musimy pamiętać, że Kanonierzy z czterech rozegranych dotąd spotkań, aż trzy zagrali
na własnym stadionie. Oczywiście, zwycięstwa nad Man City, Fulham i Portsmouth są bardzo
ważne. W poprzednim sezonie w meczach z tymi zespołami zdobyliśmy 7 pkt, dziś mamy ich 9.
Jednak najcięższe mecze dopiero przed nami i miejmy nadzieję, że Arsenal nie straci siły z
poprzedniego sezonu, kiedy to biliśmy najmocniejszych ligi niezwykle regularnie.
Do następnego spotkania z Totenhamem pozostało 12 dni.
Do usłyszenia






