Dwa i pół roku temu Arsenal uległ Tottenhamowi 5-1 w półfinale Pucharu Ligi. Po tamtym spotkaniu,władze Kogutów wydały okolicznościowe DVD, mające upamiętnić jeden z największych sukcesów w historii odniesiony nad lokalnym rywalem. Dzisiaj, żadnych filmików nie będzie…
Jeszcze kilka dni temu pisałem o tym, jak powinien wyglądać wzorcowy mecz. Wczorajszy miał wszystko co potrzeba, plus to co tygrysy lubią najbardziej, czyli dogrywkę. Po 90 minutach na tablicy wyników widniał remis..1-1. Wtedy, mniej więcej, wpadłem do domu i wrzuciłem transmisję internetową z White Heart Lane. Pięć minut później zwariowalem! Arshavin podaje w pole karne, Nasri przejmuje piłkę..pada..KARNY! Nasri strzela..1-0!
Chyba nie zdążyłem dobrze otrzeć łez z oczu, bo zdawało mi się, że pokazują ‘ripleja’:) Arshavin podaje w pole karne, Chamakh przejmuje piłkę, robi piruet …pada..KANRY! NASRI – 2-0 !!!
To było niesamowite…po niespełna pięciu minutach dogrywki kibice gospodarzy opuszczali stadion. Większość z nich, nie zdążyła jednak wyjść z obiektu i musiała być świadkami 4 bramki. Tym razem mały Rosjanin wziął sprawy w swoje ręce.
4-1 Spasiba balszoje…
Jeden z najlepszych wieczorów, jakie wydarzyły się w historii naszych spotkań, stał się faktem.







